Paleomania

powrót

Dietetyka

Od razu zaznaczmy – nie chodzi o jedzenie mamutów ani całodzienne wyprawy zbieracko-łowieckie. Dieta paleo (skrót od: paleolityczna) rzeczywiście inspirowana jest sposobem odżywiania naszych odległych przodków, ale odnosi się do produktów dostępnych współcześnie. Można więc porzucić wizje odziewania się w skóry i zastawiania pułapek na grubego zwierza, a nastawić się na informacje o jednej z najgłośniejszych diet ostatnich lat.
Biotechnologia
Paleomania© Subbotina Anna - Fotolia

Dla przypomnienia: paleolit (epoka kamienia łupanego) to okres w dziejach rozwoju społeczności ludzkiej, który rozpoczął się około 2,5 miliona lat temu. 10 tysięcy lat temu nastąpił szybki rozwój rolnictwa, natomiast dieta paleo odnosi się przede wszystkim do tego okresu rozwoju ludzkości, w którym pożywienie zdobywano podczas polowań i zbierając jadalne rośliny (okres paleolitu górnego i późnego).

Nieco teorii

Teoretyczne podwaliny diety paleo stworzył profesor Loren Cordain, amerykański naukowiec z Colorado State University, członek Amerykańskiego Stowarzyszenia ds. Żywienia, Amerykańskiego Instytutu Żywienia i Amerykańskiego Stowarzyszenia Kardiologicznego. Tezy na temat diety paleolitycznej i jej korzyści dla zdrowia ludzkiego przedstawił w wydanej w 2002 roku książce The Paleo Diet (Wydanie polskie: Dieta paleo, 2011). Dziś jest wielkim propagatorem tego sposobu żywienia i wygłasza wykłady na jego temat na całym świecie. Podpiera się on argumentem, że analiza odnalezionych szkieletów ludzi pierwotnych, żyjących kilka tysięcy lat temu, dowodzi, że byli oni znacznie zdrowsi i silniejsi od ludzi współczesnych.

Z polskiej literatury warto polecić znakomitą publikację Na początku był głód Marka Konarzewskiego, biologa ewolucjonisty związanego z Polską Akademią Nauk.

Cytat z przedmowy tej książki: „Zwierzęta jedzą po to, by żyć. Współczesny człowiek, szczególnie Europejczyk i Amerykanin, zdaje się żyć po to, by jeść. (...) Nasza fizjologia odżywiania jest w dalszym ciągu bardziej dostosowana do menu paleolitycznego niż do produktów z półek supermarketów!”.

Teza książki (w skrócie) jest następująca: nasze układy trawienne nie są przystosowane do współczesnego jedzenia. Z „trawiennego punktu widzenia” jesteśmy nadal ludźmi paleolitu, przystosowanymi do okresowego głodowania, a nie do nadmiaru kalorii, do znacznego wysiłku, jakiego wymaga zdobycie pożywienia, oraz do jedzenia mięsa – ale nie współczesnego. Mięso, którym raczyli się pierwotni ludzie, miało o wiele niższą zawartość tłuszczu. Pozbawione też było stosowanych w przemysłowej hodowli antybiotyków, leków i hormonów. Podobnie z innymi produktami – przodkowie dzisiejszych warzyw i owoców mieli o wiele niższą zawartość cukru. Tymczasem dzisiaj zjadamy bardzo dużo węglowodanów w różnej postaci, a najczęściej węglowodanów o niskiej wartości odżywczej, szybko trawionych, które powodują gwałtowne wahania poziomu insuliny i zmiany stężenia glukozy we krwi.

Zwolennicy odżywiania na sposób jaskiniowców podkreślają, że nasi przodkowie nie umierali z powodu powszechnych dzisiaj chorób cywilizacyjnych (jak cukrzyca, nowotwory, miażdżyca), nie cierpieli też na otyłość (która urasta dzisiaj do problemu o przerażającej skali, a pośrednio jest także przyczyną coraz liczniejszych zgonów wskutek chorób, które powoduje). Nieznane im były alergie, zaburzenia gospodarki hormonalnej i choroby serca.

Nowoczesny sposób odżywiania związany z rozwojem rolnictwa i przemysłu w ostatnich 10 tysiącach lat sprawił, że drastycznej modyfikacji uległy nasze zwyczaje żywieniowe. Bardzo wyczerpująco przedstawia to autorka blogu Tłuste Życie (tlustezycie. pl), wypunktowując konsekwencje unowocześnienia naszej diety:

  • Zmiana proporcji makroskładników – dawniej głównymi źródłami energii były białka i tłuszcze, dzisiaj są to węglowodany, które znacznie przeważają nad pozostałymi składnikami.
  • Nadmiar produktów o wysokim ładunku glikemicznym, powodujących gwałtowne wahania poziomu cukru i insuliny we krwi. Powoduje to problemy z cukrzycą, otyłością i zaburzenia hormonalne.
  • Zmiana proporcji prozapalnych kwasów omega-6 i przeciwzapalnych omega-3. Tych drugich powinno być więcej w naszej diecie, a tymczasem cierpimy na ich niedobór przy jednoczesnym nadmiarze kwasów omega-6. Przekłada się to na wzrost częstotliwości występowania między innymi chorób serca, depresji, zaburzeń hormonalnych.
  • Niedożywienie – to swoisty paradoks naszych czasów, że wobec powszechnego nadmiaru kalorii w diecie występuje także niedobór niezbędnych dla zdrowia organizmu składników, takich jak witaminy i minerały. Ludzie są przekarmieni, ale niedożywieni, co oznacza, że zagrożone jest ich zdrowie.
  • Niedobór błonnika – o znaczeniu błonnika w diecie nie trzeba się rozpisywać. Jemy zbyt mało warzyw, więc i tego składnika nam brakuje.
  • Zbyt mała ilość owoców i warzyw w codziennym menu to również przyczyna zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej.
  • Nadmiar soli – a więc sodu – a do tego niedobory potasu. Sól jest wszechobecna, a szczególnie groźna jest ta ukryta, dodawana do produktów gotowych, ponieważ nad jej ilością nie mamy żadnej kontroli. Zaburzenie tych proporcji skutkuje nadciśnieniem, kamicą nerkową, osteoporozą.
  • Dodatki poprawiające trwałość, smak, zapach i barwę produktów. Są to składniki, które nie mają żadnych wartości odżywczych, służą głównie celom marketingowym, a obwinia się je o powodowanie między innymi alergii pokarmowych i nietolerancji. W diecie ludzi pierwotnych takich ulepszaczy nie było.

Dozwolone, zakazane

Podstawowa zasada diety paleo brzmi właściwie dość znajomo: żadnych fast foodów i żywności przetworzonej. Znamy to również z innych diet. W diecie paleo dąży się do spożywania produktów jak najmniej przetworzonych i w miarę możliwości nie wzbogacanych dodatkami poprawiającymi trwałość, kolor, smak, zapach itd.

Kolejne elementy to rezygnacja z cukru i słodyczy. To również nie budzi zdziwienia. Cukier jest kaloryczny i nie wnosi żadnych wartości odżywczych. Zwolennicy diety jaskiniowców rezygnują także z nabiału, jako że mleko nie jest ich zdaniem produktem przeznaczonym dla ludzi. To już kłóci się z promowanymi przez WHO wytycznymi dotyczącymi niezbędnych składników diety. Kolejne pozycje do skreślenia to: zboża (podobnie kontrowersyjna zasada jak rezygnacja z nabiału) i warzywa o dużej zawartości skrobi. Dieta ta odczarowuje za to tłuszcz – w przeciwieństwie do innych reżimów żywieniowych nie zaleca unikania go za wszelką cenę, każe jednak zwracać uwagę na jakość tłuszczu. Najlepiej, żeby był to olej o wysokiej zawartości kwasów tłuszczowych omega-3.

więcej w Cabines nr 65

Dorota Bury
publikacje Cabines 65
do góry | powrót