Higiena w salonie kosmetycznym cz. 1

powrót

Higiena

Higiena w salonie kosmetycznym jest niezwykle ważna – to stwierdzenie jest swego rodzaju truizmem, czymś, co każda kosmetyczka przyswaja sobie już na początku swojej zawodowej drogi. Wymogi sanitarne stawiane salonom kosmetycznym są wysokie i niewykluczone, że w najbliższym czasie ulegną dalszemu zaostrzeniu. Jakie przepisy regulują kwestie utrzymania higieny w salonie? Jak teoria ma się do rzeczywistości, dlaczego temat jest tak bardzo istotny? Jakie zagrożenia czyhają na klientów i personel i jak im przeciwdziałać? Między innymi o tym w pierwszej części naszego minicyklu.
muzyka relaksacyjna bez opłat ZAiKS
Higiena w salonie kosmetycznym cz. 1© Alexandre Zveiger - Fotolia

Określenie „higiena” w powszechnej świadomości często funkcjonuje jako zamiennik słowa „czystość”. Tymczasem w warunkach salonu kosmetycznego to zdecydowanie za mało, choć oczywiście czystość jest niezwykle ważna, z wielu względów. W praktyce, w salonie kosmetycznym i salonie odnowy biologicznej musimy zapewnić warunki sanitarne podobne jak w medycznym gabinecie zabiegowym. Innymi słowy – nie wystarczy, że będzie czysto, musi być przede wszystkim bezpiecznie z punktu widzenia wszelkiego rodzaju zagrożeń mikrobiologicznych, których w salonie kosmetycznym nie brakuje. Większość zabiegów kosmetycznych ma charakter nieinwazyjny, ale jest również grupa takich, podczas których dochodzi do naruszenia ciągłości tkanki (manicure, pedicure, depilacja, mikrodermabrazja). W takich przypadkach personel może mieć styczność z krwią i innymi płynami ustrojowymi klientów, o kontakcie ze skórą nie wspominając. Już zwyczajne przekłucie uszu to naruszenie ciągłości tkanki, wiążące się z niebezpieczeństwem kontaktu z zakażona krwią. To wszystko wiąże się z określonymi zagrożeniami. Wirusy, bakterie, grzyby, pasożyty – patogeny mogą przenosić się z klienta na klienta i na personel. Nawet nie trzeba poważnych zaniedbań sanitarnych, wystarczy chwila niefrasobliwości – choćby zbagatelizowanie drobnej ranki. Dlatego świadomość w tej kwestii powinna stać na możliwie najwyższym poziomie, można powiedzieć, że zarówno właściciel, jak i personel salonu powinien być na tym punkcie przeczulony. Przypadek zakażenia w salonie może mieć bardzo poważne reperkusje – począwszy od wizerunkowych, poprzez finansowe, na prawnych skończywszy.

Jak wygląda praktyka w tym względzie? Bardzo różnie. W wielu salonach bezpieczeństwo mikrobiologiczne stoi na wysokim poziomie – właściciele mają świadomość tego, jak ważne jest bezpieczeństwo klientów i personelu. Niestety, jest też spory odsetek salonów, w których są na tym polu uchybienia, czasem bardzo poważne. Przyczyny tego stanu rzeczy są różne – czasem jest to rutyna, a często po prostu brak wiedzy i świadomości samych kosmetyczek. W programie nauczania kosmetyczek temat utrzymania szeroko pojętej higieny, zwłaszcza dekontaminacji (mycie, dezynfekcja, sterylizacja), bywa niestety traktowany po macoszemu. W takiej sytuacji warto korzystać ze szkoleń organizowanych przez sanepid oraz firmy zajmujące się dystrybucją środków i sprzętu związanego z utrzymaniem higieny w salonach.

Każdy jest zagrożeniem

Aby uniknąć zagrożeń mikrobiologicznych, na samym wstępie musimy założyć, ze każdy jest potencjalnym zagrożeniem – zarówno klient, jak i właściciel oraz pracownik salonu. Nie możemy przecież liczyć na to, że klient dobrowolnie powie nam, że jest nosicielem wirusa – zresztą najzwyczajniej w świecie może sobie z tego nie zdawać sprawy. Dlatego każdego musimy traktować jak osobę zakażoną czy też zarażoną (nawet stałych, sprawdzonych klientów i znajomych, ba – nawet sami siebie) – i wobec każdego, w każdym momencie stosować tak samo rygorystyczne procedury sanitarne. Tylko w ten sposób zminimalizujemy ryzyko. Lista zagrożeń, jakie czyhają na nas i na klientów w salonie, jest długa. Obok stosunkowo niegroźnych (acz uciążliwych) problemów znajdują się na niej choroby, które są naprawdę niebezpieczne i mogą powodować poważne konsekwencje.

HIV

Krwiopochodne zakażenia wirusowe znajdują się na szczycie listy zagrożeń. Wciąż największe emocje budzi oczywiście wirus HIV (ludzki wirus niedoboru odporności). Nieuleczalny, wywołujący bardzo niebezpieczną ze względu na możliwe powikłania chorobę – to zdecydowanie działa na wyobraźnię. Do zakażenia dochodzi poprzez kontakt zakażonej krwi z krwią, spermą bądź błoną śluzową osoby zdrowej. Wirus ten – choć śmiertelnie groźny – jest na szczęście stosunkowo mało żywotny poza ustrojem człowieka i względnie łatwo jest zminimalizować zagrożenie zakażenia nim. Jest wrażliwy na skoki temperatury (ginie w temp. ok 60 st. C) oraz środki myjące i dezynfekcyjne. Oczywiście w sprzyjających (laboratoryjnych) warunkach może przetrwać nawet kilka tygodni (na powierzchniach może przetrwać nawet do siedmiu dni), ale w większości przypadków po kilkunastu minutach poza ustrojem jest już nieaktywny. Przy zachowaniu odpowiednich procedur – dezynfekcji, mycia i sterylizacji narzędzi – zagrożenie zostaje całkowicie wyeliminowane.

HBV i HCV

Znacznie łatwiejsze do przeniesienia są wirusy zapalenia wątroby typu B i C (HBV i HCV). Podobnie jak HIV przenoszą się poprzez kontakt z zakażoną krwią. Jednak w tym przypadku wystarczy zaledwie 0,00004 ml krwi (czyli ilość naprawdę mikroskopijna, niewidoczna gołym okiem). Dla porównania – do przeniesienia wirusa HIV potrzeba „aż” 0,1 ml. Wirusy te są również znacznie bardziej żywotne niż HIV. Zniszczenie HBV wymaga profesjonalnej sterylizacji – potrzebne jest 30 minut w autoklawie w temperaturze 160 st. C. Samo umycie narzędzi tu na pewno nie pomoże. Wirus jest również niewrażliwy na promieniowanie ultrafioletowe. Na niewysterylizowanych narzędziach czy powierzchniach może przetrwać nawet kilka lat. Wirus HVB wywołuje ostre wirusowe zapalenie wątroby typu B. Następstwa to zapalenie wątroby, żółtaczka, marskość wątroby. Wirusowe zapalenie wątroby typu B rzadko jest śmiertelne (o ile jest leczone), ale jest to choroba po prostu uciążliwa – wymaga długotrwałego leczenia szpitalnego i wielomiesięcznej rehabilitacji. Z kolei w formie przewlekłej (która przebiega niemal bezobjawowo) wirusowe zapalenie wątroby typu B może prowadzić m.in. do marskości wątroby i nowotworów. O skuteczności wirusa świadczyć może fakt, że pomimo dużej wiedzy na temat sposobów jego przenoszenia i dostępnych szczepień, WZW typu B wciąż jest chorobą stosunkowo powszechną (w Polsce notuje się kilka tysięcy przypadków rocznie). Do zakażenia najczęściej dochodzi w placówkach ochrony zdrowia, ale w grupie ryzyka wymieniane są również m.in. salony tatuażu i właśnie salony kosmetyczne. Dużo groźniejszym wirusem jest wirus HCV, który nosi obecnie miano „cichego zabójcy”. Doprowadza do wirusowego zapalenia wątroby typu C (WZW C), które nie leczone doprowadza do marskości wątroby, nowotworów i w konsekwencji do zgonu. Nie ma obecnie na niego szczepionki, a objawy zakażenia są bardzo niespecyficzne, ponieważ mogą być mylone ze zwykłym przeziębieniem czy grypą. Często osoby zakażone przez długi czas nie wiedzą, że mogą być chore. Dane epidemiologiczne notują stały wzrost liczby zachorowań, często już w bardzo zaawansowanym stadium choroby i daleko posuniętych spustoszeniach w organizmie.

HPV

Na liście zakażeń wirusowych znajduje się również wirus brodawczaka ludzkiego (HPV), przenoszony przez kontakt z naskórkiem. W salonie można zminimalizować ryzyko zakażenia poprzez stosowanie rękawiczek, sprzętu jednorazowego użytku, odpowiednio przeprowadzanej dekontaminacji, jednak ciężko uniknąć go w życiu codziennym (wystarczy uścisk ręki, pocałunek czy wręcz kontakt z klamką lub uchwytem w autobusie). Nosicielami HPV jest – wg różnych szacunków – nawet 80% ludzi. Na szczęście większość typów tego wirusa należy do grupy niskiego ryzyka i nie wywołuje żadnych objawów bądź objawy niegroźne. Nie zmienia to faktu, że w określonych przypadkach konsekwencje mogą być poważne – jeśli dojdzie do przeniesienia na oko, skutkiem może być utrata wzroku, wirus jest również odpowiedzialny za niektóre nowotwory – między innymi szyjki macicy, głowy i karku. W żadnym wypadku nie należy zatem go lekceważyć.

więcej w Cabines nr 67

konsultacja merytoryczna: Beata Zalewska,
konsultant naukowy: Medilab
Michał Domański
publikacje Cabines 67
do góry | powrót